• Wpisów:240
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:355 dni temu
  • Licznik odwiedzin:48 788 / 2004 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Wróciłeś!- rzuciłam się Kamilowi na szyję, nie było go w domu trzy miesiące. - ale niespodzianka, nic nie mówileś, że wracasz!
- Tak bardzo się stęskniłem!- czule mnie całował.
- Tata! - chłopcy rzucili mu się na szyję.
Bawiliśmy się razem dobre kilka godzin, mój kochany mąż co chwilę na mnie zerkał.
- Już sie nie mogę doczekać, aż dzieci pójdą spać.
- To może być trudne, bo są zachwyceni tym, że wróciłeś.

Kiedy w końcu zasnęli zrobiłam nam pyszną kolację.
- A nie ma wina?- pytał
- Nie ma,jest sok pomarańczowy albo marchewkowy, albo woda gazowana, co wolisz?
- Wodę.

- Nie przyjechałem na długo.- posmutniał
- Jak to?
- Jestem w domu tylko na miesiąc, potem wyjeżdżam do Bangkoku.
- No chyba sobie żartujesz, dopiero co wróciłeś z USA a już ma cię znów nie być? Na jak długo?
- Tym razem tylko na miesiąc.
- Raczej aż miesiąc. - popłakałam się.- Nie chce żebyś jechał.
- Wiem kochanie, ale z tego jest zajebista kasa, jeszcze tylko 3-4 takie podróze, około roku i skończę z tym.
- Nie lubię tych twoich delegacji, szef nie może wysyłać kogoś innego?
- Nie bardzo, same młodziaki się nie nadają, a starsi są już na to za starzy.
- eh. Idę pod prysznic, posprzątasz?
- Tak.

- Czekałam na Ciebie.- siedziałam na łóżku i rozmyślałam.
- Brałem prysznic na dole i wrzuciłem pranie do pralki. - zaczął mnie całować i rozwiązywać gruby szlafrok, mialam dla niego niespodziankę.
- Czemu się tak przyglądasz?- szczerzyłam zęby jak dziecko na widok czekolady
- Czy to jest to o czym myślę?- pokazywał na mój brzuch.
- Nie wiem o czym myślisz.- śmiałam się z niego.
- Jesteś w ciąży?- kiwnęłam głową- O Jezu Kochanie, tak bardzo sie cieszę! Nic nie powiedziałaś! Który miesiąc, dzidzia zdrowa, a ty jak się czujesz?- bombardował mnie pytaniami.
- Piąty miesiąc, mam termin na luty, i prawdopodobnie to dziewczynka, jutro mam wizytę u ginekologa, także myslę, ze się potwierdzi.
- Cudownie. Tak bardzo cie kocham.
- Ja ciebie też.

- co u naszych przyjaciół?- pytał jakiś czas później.
- Kochanie, chodźmy spać, jest już trzecia w nowy, a założę sie o stówe, że twoje dzieci wstaną o 6 bo bedą chcieli sie z tobą pobawić od samego rana, potem o tym porozmawiamy, dobrze?
- Jasne, dobranoc.
- chyba dzień dobry.

- Tata! Tata!- chłopcy wparowali nam do łóżka punkt szósta. Jęknęłam bo dostalam jakąś zabawką w głowe.
- Idziemy na sniadanie?
- A pobawisz sie z nami?
- Pewnie, będziemy się bawić caly dzień, ale najpierw sniadanie musimy zjesć.
- Po co?
- Żeby mieć siłę na zabawy, no już do kuchni, tata sie ubierze i za minutę przyjdę, dobra?
- Tak.
- Na którą masz ginekologa?
- 12.30
- To śpij sobie jeszcze, obudzę cię o 11, ja się zajmę dziećmi.
- Zmień Kornelowi pampersa, są w sza..
- Wiem gdzie są, śpij sobie.


- Tak, potwierdzam, to dziewczynka- usłyszałam cudowne słowa od ginekologa

czekamy na wymarzoną córeczkę, pozdrawiamy, rodzina K.
 

 
4 miesiące temu napisałam Wam notkę o Martynie. Wiecie, że przez ten czas nie było jej u mnie ani razu? Gdzie zazwyczaj bysmy się widziały codziennie... A nie, sorki, była raz- po to, żeby zrobić mi awanturę o ten post.
- Kamil, kochanie, chodź na sekundę bo nie moge ściągnąć tego kartonu.- wspinałam się na palcach przy szafie.
- Coś Ty byś beze mnie zrobiła krasnoludku?
- Pewnie bym zginęła- roześmiałam sie
- Co tam masz?
- A takie tam pierdółki, pamiętniki z dawnych czasów, zdjęcia. Nic ważnego- machnęłam ręką.
- A ja też tam jestem?
- Nie, ty jesteś w korytarzu, na naszej galerii zdjęć.
- To Oliwia?- dziwił sie patrząc na jej stare zdjęcie.
- Tak to z matury. Obok Michał i Dawid
- Ale sie wszyscy pozmienialiście.
- Wiem, szkoda tylko, że kontakt nam się urwał.
Michał zniknął bez słowa z nową dziewczyną, Oliwia z Dawidem wyprowadzili się na drugi koniec Polski razem z dziećmi, kontakt mamy tylko na facebooku. Damian zajmuje sie dziećmi i rzucił się w wir pracy. Martyna chodzi od kosmetyczki do fryzjera, od galerii do galerii. I tak codziennie.. Dzieci to już jej chyba nie pamiętają..
Zostalismy z Kamilem sami, ale nasze codziennie życie rozświetlają nasze dwa słoneczka
Starszy to taki cwaniak, wszystko powtorzy a najlpiej, jak kiedys uslyszał od Kamila gdy wracał z pracy "ja pierdole, kto postawił tutaj tą szafkę!" i tak chodzi i powtarza... nie umiem go tego oduczyć..
Młodszy to taki nasz śmieszek, uwielbia jedzenie a w szczególności matki cycki i wydostające sie stamtąd mleko waży już 9 kg, mówi "mama, tata, nie, tak" cieszy się gdy widzi brata

Pozdrawiamy i życzymy udanych wakacji, miłego odpoczynku. Nie wiem kiedy znów do was zawitam, zbyt dużo spraw na głowie
 

 
- To co robimy?- pytałam Kamila pewnego wieczoru, gdy chłopcy już spali a my leżeliśmy w łóżku przytuleni.
- Z czym?
- Z naszym ślubem. Mieliśmy w sierpniu wziąć ślub.
- No mieliśmy, ale byłaś w ciąży. Jak chcesz to wybierzemy jakąś datę.
- Chce. Daj kalendarz. - przeglądaliśmy kalendarz w telefonie jakieś pół godziny.
- Może tu?- pytałam.
- No nie wiem, nie lepiej tutaj?
- hm, to coś pośrodku, ta data jest fajna.
- A mi się ta podoba.
- To marynarzyk.- zaczęlismy grać i ja miałam nożyce, on papier także ja wygrałam
- oho, młodszy sie obudził.
- pójdź po niego misiu, co? mi się tak fajnie leży-przeciągnełam się.
- Udawaj, że nas nie ma.- zakrył nas kołdrą i zaczął się śmiać.
- cześć kurdupelku, co to za drzemka pięciominutowa, co?
-bababababaa, mamamama, dadadada- gadał sobie leżąc u nas na łóżku.

- No cześć, jesteś w domu co nie? Wpadne za półtorej minuty na chwile.
- co słychać?- spytałam, nie widziałyśmy się dość długo, brakowało mi jej.
- A wiesz, tak sobie zyjemy z Damianem sielankowo, dzieci prawie odhowane, chodza do przedszkola, do szkoly. Leniuchujemy, a wy jak tam? A tak w ogole to..- nie zdazylam ust otworzyc, bo nadal nawijała.- dobra, ja sie zbieram.- oznajmila po pol godzinnym monologu.
- zmieniłas się, wiesz?
- Tak? czemu tak sądzisz?
- No wiesz, byłaś tu godzinę a ja przez ten czas wypowiedziałam może z pięć słów. Cały czas nawijałas o sobie i Damianie. Nawet za minutę nie zamilknęłaś. Nie widziałam cię ze dwa miesiące a ty wchodzisz, gadasz o waszej pięknej miłości i wychodzisz. No sorry, kiedy ostatni raz spędziłas z dziećmi? Twoja mama mowila, ze ciągle opiekunki są z nimi, a Laura to cię juz bardzo dawno nie widziała. To twoje dzieci a niedługo zapomną jak wyglądasz bo latasz ciągle po galeriach handlowych, makijażystkach, kosmetyczkach i fryzjerach. Nie wspomnę o przyjaciołach. Jestesmy zgraną paczką a oni cię nie widzieli ze 3 miesiące. - widziałam, że zrobiło jej się przykro.- myślę, że powinnaś już iść. Młody się obudził. Jak ci się poprawi, to wróć. Czekam.- zamknęłam za nią drzwi.

Nie wróciła, chociaż minął już miesiąc. Czekam dalej.
 

 
Cześć dziewczynki!

Co u Was?? U nas okej, moje najmłodsze szczęście niedługo skończy pół roku waży 7,5 kg i ma 68 cm jest takim malutkim misiaczkiem
Wracam do was ze zdwojoną siłą, już niedługo nowe notki w wersjach roboczych mam chyba ze 20 notek zapisanych
Pozdrawiamy serdecznie całą czwórką
 

 
Wstajesz o 8 rano, ogarniasz dwójkę dzieci, karmisz, przebierasz, trochę sprzątasz w domu. Skończysz sprzątać to ogarniasz dzieci. Jedną ręką mieszasz obiad w garach, drugą ręką trzymasz młodsze dziecko przy piersi. Nogą odganiasz starsze dziecko, które ciągle próbuje zrzucić na siebie patelnie z gorącym tłuszczem. Po trzech godzinach Udaje ci się skończyć obiad. Jest godzina 14, dzieci maja drzemkę więc w spokoju możesz się ubrać i zjeść śniadanie. Obiad zjesz na kolację o 22. Ogarniasz dom, znowu. Wstają dzieci, musisz je nakarmić. Chwila zabawy, spacer. O 17.30 mąż wraca z pracy. Przejmuje dzieci. Ty możesz iść się ogarnąć do łazienki, posprzątać i zjeść. O 19 kąpiesz dzieci, o 20 kładziesz spać. Sama się nie położysz tylko dalej zasuwasz w domu. O 23 jesz kolację i idziesz spać. W nocy budzisz się 3-4 razy bo dzieci są głodne i sie budzą.

Ale i tak kochasz dzieciaki i nic byś za nie nie oddała
tak wygląda nasz dzień, mniej więcej
  • awatar Blonde Angel: kochana szczerze, ja nie wiem czy się zdecyduję na więcej niż 1 dziecko jak Was słucham ;)
  • awatar KrakowskaGóralka: Hej. Mam jedno ale juz wiem co znacza słowa "podzielna uwaga kobiet" :P Nauczylam sie nosić Mlodego, gotowac, odkurzać, robic pranie i prasować :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nasze maleństwo jest już z nami
Jesteśmy już w domu i uczymy się zycia we czwórkę z nowym lokatorem

Buziaki
 

 
Jeszcze niecałe 3 tygodnie do terminu.
Z jednej strony nie moge się doczekać, z drugiej boję się jak to wszystko będzie. Czy dam radę sobie sama z dwójką dzieci, czy będzie miał mi kto pomóc w razie draki i wiele innych wątpliwości.
Marcel przechodzi bunt dwulatka, jest nie do wytrzymania, czasami mam dość, mam ochotę wyjść i nie wrócić.
Z Kamilem też ostatnio nie jest najlepiej. Coś często się kłócimy, chyba nam wszystkim udziela się wizja drugiego dziecka. O seksie mogę pomarzyć, jeszcze trochę i zapomnę co i jak

A co u Was? nie bardzo mam czas aby Was czytać, ale obiecuję, ze niedługo wszystko nadrobię
  • awatar Blonde Angel: kochana będzie dobrze, dasz sobie radę! :) buntujący się dwulatkowie to norma, moje bratanice obie naraz się buntowały, trwało to około 4 miesiace, ale potem z dnia na dzień - przeszło :)
  • awatar Kalinaaa: Na pewno dasz sobie ze wszystkim radę, zarówno z Marcelem jak i z kolejnym małym przyjacielem. Będziesz świetną mamą dwójki wspaniałych maluchów :) A z Kamilem też wrócicie na właściwe tory, ze wszystkim. Każdy czasem się boi, ale dacie sobie radę, zobaczysz :)
  • awatar megi94: z tego co pisałaś wcześniej o Marcelu widać, że jesteś cudowną matką i z drugim dzieckiem poradzisz sobie tak samo dobrze, nie martw się;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Żyjemy!-jeszcze. Chociaż niektórzy już nie powinni.
Po ostatniej wizycie Michała i jego panienki, zniknęły mi perfumy, trochę kasy-nie wiem jak znaleźli bo była głęboko schowana. Jak ich dorwę to mnie popamiętają.
A poza tym wszystko okej. Mamy już 30 tydzień ciąży, jeszcze ponad 2 miesiące i poród. Mały waży już 1400g ) Jest spór o imię, bo nie możemy się zdecydować
  • awatar KrakowskaGóralka: U nas z imieniem nie było problemu, bo już kiedyś stworzyliśmy zestaw imion dla dzieci :D A co do tej sytuacji... Szczęka mi opadła...
  • awatar Klara.: @Blonde Angel: Kornel i Adaś :)@Kalinaaa: przygotowywać nic nie musiałam, kupie tylko smoczki i butelki, a tak to wszystko mam po Marcelu. ;) @megi94: czuje się bardzo dobrze! ;)
  • awatar Blonde Angel: nie mów! perfumy to wiadomo, laska zawinęła ale kasa??? jak mógł, niby przyjaciel.... a powiedz mi wahacie się między jakimi imionami? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
- Słucham?- odebrałam telefon od nieznajomego numeru.
- Cześć Klara! Tu Michał!
- Michał? Matko, gdzie Ty się podziewasz? Od listopada nie ma z tobą kontaktu! Nawet nie wiesz jak sie wszyscy martwimy o ciebie, a Ty znikasz i nic nikomu nie mówisz!- zaczęłam swój monolog. I tak wrzeszczałam na niego dobre 5 minut.
- Dobra, dobra. Jestem we Wrocławiu, spotkamy się?
- Jasne, wpadnij do nas, ale już do nowego domu, bo się już przeprowadziliśmy.
- Przypomnij mi adres.
- Wyślę Ci smsem. I czekam na ciebie.
- Bede za godzine.
- Czekam.

Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi poleciałam jak na skrzydłach. Wiedziałam, że to Michał, miałam zamiar rzucić mu się na szyję, ale jak go zobaczyłam to mi szczęka opadła. Adidasy, dresy, łańcuchy na szyi. Obok niego blondyna, różowa landrynka w szpilkach, które miały ze 20 cm, jak ona się na nich nie połamała to ja nie wiem.
- Eee?-skrzywilam się.
- Też się cieszę, że Cię widzę.- poklepał mnie po plecach i wszedł do środka nawet nie ściągając butów, a dobrze wiedział, że zawsze mnie wkurza jak ktoś mi chodzi w butach po domu i roznosi piasek i błoto.
- Tak. A to jest?
- Moja narzeczona, Kamilka.
- No hej.- zaczęła mnie całować po policzkach i tulić jak najlepszą przyjaciółkę od piaskownicy.
- Cześć. Michał, zmieniłeś się?
- Trzeba zmienić styl. Dasz mi coś do picia?
- Tak, co chcecie?
- Nie wiem, może whisky z lodem?
- Sorry, nie mam takich rzeczy. Albo sok pomarańczowy albo woda gazowana, albo kranówa.
- Sok.
- Misiu, ja chce whisky!
- Słyszałaś, Klara nie ma.
- Jak to nie ma?! W takim domu?!
- Jak widać.-odezwałam sie.
- Pójdę do toalety, gdzie jest?
- Tu za schodami w lewo.

- Nie poznaję Cię. Co sie z Tobą stało?
- Wiesz mała, muszę odpocząć. Byłem na Mazurach, nad morzem, w górach, chodze tu i tam. Nic mnie nie trzyma.
- No, a praca, rodzina, my-przyjaciele?
- Nie ważne.
- Nie jesteśmy dla ciebie ważni? Zmieniłeś się bardzo, nie jesteś już tym Michałem co pół roku temu.
- Każdy się zmienia.
- Ale nie aż tak.
- Widzę, ze w ciąży jesteś.
- Tak, na wrzesień mam termin.
- Super. Dobra miśka, zbieraj dupę, idziemy.
- Poczekaj! Ile będziesz we Wrocławiu? Spotkamy się jeszcze?
- Nie, jadę w nocy za granicę, nie wiem kiedy wróce.
- Odezwij się czasem.
- Jasne. Nara.
- Buziaczki!!- pomachali mi i poszli. A ja stałam z miną w stylu WHAT THE FUCK?!
  • awatar megi94: yyy... co to w ogóle było? Brak słów po prostu...
  • awatar Sweet Angel: Chyba było by mi bardzo przykro w takiej sytuacji... Nigdy chyba nie zrozumiem jak to się dzieje, że ludzie AŻ tak się zmieniają...
  • awatar Gość: o masakra, ja bym chyba wywaliła na zbity pysk. Pojawia sie po pół roku i mysli, ze jest panem i wladca... ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
- Co robimy na majówkę?- pytałam męża kilka dni temu
- Nie wiem, a co chcesz?
- Cokolwiek byleby nie siedzieć w domu.
- A jak będzie padać?
- To wtedy bedziemy zmuszeni siedzieć w domu.
- Pomyślimy coś. Idę do sklepu, chcesz coś?
- No, lody. Dwa albo trzy.
- Okej. Młody zbieraj się, idziemy na lody.

Wrócili po godzinie, cali w skowronkach.
- Kochanie, chyba już wiem co robimy na majówkę.- uśmiechnął się tak, że wszystkie zęby było widać.
- Tak? A co?
- Grilla u nas w domu. Właśnie dzwonił kierownik, że dziś kończą, jutro sprzątają a w środę będzie można już zwozić rzeczy i się przeprowadzać.
- Naprawdę?!- piszczałam ze szczęścia.- ale super. No to dawaj walizki i kartony, trzeba zacząć nas pakować.
- Ty się będziesz oszczędzać to raz, dwa-ja nas spakuje a trzy tylko ruszysz dupę z kanapy to pożałujesz.
- No weź. Ty jak nas spakujesz to nie będe wiedziała gdzie co jest.
- Podpisze kartony.- chwilę później czytałam gazetę i patrzyłam jak Kamil wkłada swoje ciuchy do kartonów. Potem moje, rzeczy małego.
- Zmęczyłem się.- padł na kanapie koło mnie.
- To teraz ty odpoczywasz a ja lecę dalej z koksem.
- Masz zakaz.
- Nic mi nie będzie jak wrzuce kilka zabawek do pudełek.

Zamówiliśmy ekipę od przeprowadzki. Wszystkie nasze rzeczy-ciuchy, meble i inne pierdoły zapakowali i zawieźli na budowę. Dwa dni zajęło nam układanie wszystkiego. Wczoraj grill powitalny. Dziś odpoczynek, bo pada

Pozdrawiamy z nowego domu. W końcu na swoim!
  • awatar Blonde Angel: no to gratuluję! :D cieszę się Twoim szczęściem :)
  • awatar megi94: Super;) To nic tylko się cieszyć nowym gniazdkiem:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Jak jeszcze raz się mnie nie posłuchasz to wezmę i Ci wpieprzę na środku drogi przy wszystkich.- Kamil był nieźle na mnie wkurzony. Wrzeszczał na cały oddział.
- Daj spokój kochanie. Przecież nic się nie stało. Nic mi nie jest. Mam dwie rece, dwie nogi. Nie połamałam się.
- Teraz nic się nie stało, a następnym razem będę Cię odwiedzał na cmentarzu jak będziesz leżeć dwa metry pod ziemią.
- Nie przesadzaj. Przeciez wiem, że się na mnie nie gniewasz. Co miałam zrobić? Pozwolić, żeby rybki wpadły do studni?- zrobiłam smutna minę.
- Zaraz ja Ciebie wrzuce do studni.- widać było, że nerwy go się jeszcze trzymały, ale trochę go puszczało.- dziewczyna obok na łóżku uśmiechała się pod nosem jak nas słuchała.
- Oj tam, mały chciał rybki, to mu kupiłam, a że bardzo wiatr wiał to mi wypadły z ręki z woreczkiem i się poturlały na drogę.
- Tak- przerwał mi- a Ty matka polka wskoczyłaś pod samochód, żeby głupie rybki uratować.
- Nie wskoczyłam pod samochód, nic nie jechało, droga była pusta.
- To czemu teraz tu leżysz?! W szpitalu zamiast siedzieć w domu?!
- Bo mi noga się zablokowała w kratce od studni i się przewróciłam na brzuch. Lekarze chcą skontrolować czy z malym wszystko okej.
- Jesteś głupia.
- I tak mnie kochasz.
- To co z tymi rybkami? Zostały w studzience?
- No, mały się trochę napłakał za nimi, ale obiecałam mu, że kupisz mu nowe rybki.
- Ja?
- No ty, bo teraz to mnie przez miesiac z domu nie wypuścisz.
- Albo dwa. Dobra kupie mu te rybki.

- Uwielbiam tą Waszą wymianę zdań.- dziewczyna obok śmiała sie z nas.- Wy tak zawsze?
- Prawie zawsze. Spadam po dziecko. Pa.
- Pa.

Pozdrawiamy już z domku wszystko jest okej
  • awatar Blonde Angel: gość w 1 komentarzu dobrze gada! nie warto ryzykować zdrowia ani swojego ani malucha w brzuchu... rybki wypadły trudno, lepiej kupić nowe skoro nie dało rady złapać, a skoro wpadły na jezdnię to już tym bardziej! uważaj an siebie słonko!
  • awatar Gość: uważaj na siebie! nie warto ryzykować dla kilku rybek.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Święta i po świętach. Ciągnęły się jak flaki z olejem, ile można siedzieć przy stole i jeść? W niedziele byliśmy u mojego taty na śniadaniu, po południu u rodziców Martyny. W poniedziałek pojechaliśmy do babci na wieś. Była także kuzynka ze swoimi synami, bliźniaki w wieku Marcela. Oni z marca, mój syn z sierpnia. Woda i ogień. Dwa różne światy.
Mój wychowywany w spokoju, wie co mu wolno a czego nie wolno.
Oni- robia wszystko to czego nie mogą. Biją, kopią, wyrywają kwiatki z ziemi( te doniczkowe). Rozbijają talerze, szklanki ot tak, bez powodu.

- Kochanie, gdzie młody?- spytałam męża
- Poszedł z chłopakami na podwórko. W sumie to coś za cicho jest, pójdę sprawdzić.- wrócili po chwili, mały cały w błocie. Poszliśmy go wykąpać i przebrać w czyste ciuchy.
- Daj buziaka mamie i idź sobie pomalować kolorowanki.- nachyliłam się do niego a on mnie uderzył w twarz. Po pierwszym szoku dostał ode mnie po rękach.- Nie wolno tak robic! Co to ma znaczyć? W tej chwili zbierasz swoje zabawki i siadasz do stołu i żadnych zabaw z chłopakami!
- wyszłam wkurzona z łazienki, powiedziałam Kamilowi co zrobił. Siedział grzecznie przy stole i patrzył na synów Danki.

- Mama praszam (przepraszam)- przyszedł po godzinie i przytulił sie i pogłaskał mój policzek.
- Nie możesz tak robić kochanie, wiesz, że nie wolno? To bolało mamę i wszystkich będzie boleć, nie można nikogo bić, rozumiesz?
- Tak.
- Idziemy do taty na dwór.

- No pięknie wychowujesz swoich synów.- zaczęłam rozmowę z kucynką.
- Daj spokój, raz ci walnął w twarz a ty już płaczesz?
- Nie, tu chodzi o sam fakt, że bije. Może ty pozwalasz swoim dzieciom tak robić i bić kazdego kogo spotkają na swojej drodze, ale ja wychowuje syna na dobrego człowieka i powinien wiedzieć, że tak nie wolno robić. A jak przychodzą dwa takie bachory, które non stop się wydzierają, latają w jednym pampersie obszczanym i obsranym przez cały dzien, do tego non stop się biją i rozwalają wszystko to tylko świadczy o tym jak je wychowujesz, ale spoko nie wtrącam sie, to twoje dzieci. Tylko żebyś potem nie płakała jak zaczną kraść, włamywać się do domów i wylądują w więzieniu, albo jak przyjda i Cie pobiją bo im nie dasz na loda. - odwróciłam się na pięcie i weszłam do domu.

- Babcia my się chyba będziemy zbierać. Przyjedziemy za jakiś czas jak Danki z dzieciakami nie będzie.
- Dobrze dzieci, będę we Wrocławiu w czwartek to wpadnę do Was na chwile.
- Spoko, ja i tak juz nie pracuję, siedzę w domu to przyjdź. Tylko zadzwoń z godzine wcześniej, bo możemy być na mieście.
- Dobrze. Jedźcie ostrożnie, teraz tyle wypadków.
- Nie martw sie. Damy radę.


a jak u Was święta minęły?
  • awatar Klara.: @megi94: mam nadzieję, że Marcel jest ze mną szczęśliwy, ale tak jak mówiłam Kalinie, złotego środka jeszcze nie znalazłam, narazie tłumacze co i jak :)
  • awatar megi94: Przerażają mnie rodzice, które "wychowują" (o ile w ogóle można to nazwać wychowaniem) swoje dzieci w taki sposób jak Twoja kuzynka. Ja osobiście nie uznaję określenia "Złe dzieci" bo moich zdaniem dzieci nie rodzą się złe, mają jakieś cechy, jakieś geny itd, ale takie małe dziecko ma jeszcze tak nieukształtowany charakter, że potrzebuje kogoś (najczęściej rodzica), kto pokieruje tę małą istotę w odpowiednią stronę, tak by się nie zagubiła po drodze. Pewnie, co to za problem rozpuścić dziecko po całości, nie wyznaczać mu żadnych zasad, nie tłumaczyć co jest dobre a co złe, a później zasłaniać się bezstresowym wychowaniem, tylko że te dzieci dorosną, a później już ciężej zmienić w człowieku pewne nawyki czy zachowania. Ale zgadzam się z Kaliną, jak czytam Twoje posty to też mam wrażenie, że znalazłaś ten złoty środek, bo Marcel wydaje się bardzo szczęśliwym ale i poukładanym dzieckiem, najważniejsze, że wie, że zrobił źle bo podejrzewam, że Twoja kuzynka ma takie zachowania codziennie
  • awatar Klara.: @Sweet Angel: mam taką nadzieję, że zapamięta, narazie tak nie robi :) @Kalinaaa: dziękuje za miłe słowa, złotego środka jeszcze nie znalazłam, narazie tłumacze co mu wolno a czego nie wolno. Też nie jestem za bezstresowym wychowaniem, to nie dla mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
- No dobra, morfologia jest super, ale ten Pani mocz, ciągle bakterie. Przepisze pani tabletki prosze brac 3x1 przez tydzień.
- Dobrze.
- Dobra, to proszę się rozebrac i na fotel. Zobaczymy czy nie ma tam żadnej infekcji a potem przejdziemy na USG.
- A będzie już widać płeć?
- Zobaczymy czy nam się pokaże, 17 tydzień to mała ciąża, bardziej na połówkowym, no ale zobaczymy.

- No dobra, co my tu mamy. Głowka świetnie, brzuszek tez super. Waży 160gram.- ginekolog mierzył i ważył naszego brzdąca.
- Widzi Pani, tu jest buźka, oczka, nosek i usta.- wskazywał po kolei.
- A płeć?- niecierpliwiłam się.
- Widzi pani?- pokazał mi palcem.
- Chłopak?
- Chłopak, nie ma wątpliwości. Wszystko widać idealnie.
- Super. Mąż będzie się cieszył.- nic nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął.
- Proszę powtórzyć te badania moczu i widzimy się za miesiąc.
- Dobrze, do widzenia.
- Do zobaczenia.- zabrałam zdjęcia USG i wyszłam jak na skrzydłach na dwór.

- I co?- spytał mąż gdy tylko wróciłam do domu.
- Zgaduj.
- Wiesz płeć?
- Wiem.- uśmiechnełam się.
- Chłopak?
- Chłopak.
- Ha! Mówiłem Ci! Mówiłem!- cieszył się jak dziecko i wybrał numer.
- Babcia?! Bede miał syna, tak Klara dziś była u ginekologa i...- gadali z pół godziny, a przynajmniej tyle pamiętam. Potem zasnęłam. Obudziły mnie pocałunki. Otworzyłam prawe oko- syn obok mnie, lewe oko- Kamil z drugiej strony. Oboje obsypywali mnie buziakami w policzek.
- Co jest?
- Tata, brat, super- mały zaczął sie śmiać.- Mam braciszka?
- Jeszcze troszeczkę kochanie, poczekasz?
- Tak mama. Papa.- pomachał nam i poszedł do zabawek.
- Uwielbiam takie dni.- uśmiechnęłam się.
- Ja też. To co ile przytyłaś?
- Nic, jestem 5 kg na minusie od początku ciąży.
- To co? Pizza?
- Ja bym zjadła KFC.
- Trzy dni temu jedliśmy w KFC a pizzy to z miesiac czasu nie było.
- No wiem, ale kochanie, no. Proszę.
- No dobra, ubieraj się. Tylko nie szalej tak jak ostatnio bo zbankrutuje na to twoje KFC.
- Nie przesadzaj, wzięłam tylko dwa duże twistery, kubełek frytek, dolewkę i potem jeszcze 3 stripsy.
- Dobra, dobra. Ubrałaś małego?
- Zaraz.
  • awatar Nela18: Gratuluję! Super, że chłopak, chłopaki są fajne :D
  • awatar Kalinaaa: No to bedziesz miała 3 mężczyznę w domu ;) gratulacje ;)
  • awatar Klara.: @megi94: raz na jakiś czas można sobie pozwolić na kfc, teraz odpuszczamy aż do czerwca, ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
- Co robisz?- odebrałam telefon od męża koło 13.
- Jestem z młodym w parku, a co?
- Możesz być za pół godziny w domu? Jedziemy na zakupy.
- Rano zrobiłam zakupy, lodówka pełna. Nic nam nie potrzeba.- jęczałam do słuchawki, nie bardzo chciało mi się gdziekolwiek jechać.
- Nie takie zakupy! Kafelki, panele, może kuchnie wybierzemy.
- Żartujesz?! Już?
- No już.
- Bede w domu za 10 minut, ale chce podjechać na budowę zobaczyć co i jak.
- Okej. Czekam.- rozłączyłam się, zabrałam młodego z piaskownicy i poleciałam jak na skrzydłach do domu. Zawieźliśmy młodego do taty a sami pojechaliśmy na budowę zobaczyć co i jak. Pomieszczenia wyglądały już jak w prawdziwym domu. Nie było widać rurek, kabli i innych takich rzeczy. Cieszyłam się jak dziecko.
- Podoba się pani?- spytał kierownik budowy.
- Pewnie, w końcu coś ruszyło, już się doczekać nie mogłam. Lecimy na te zakupy?- zwróciłam się do Kamila.
- Tak.
- Tutaj lista z wykazem pomieszczeń i rozpiską ile m2 trzeba kupić kafli lub paneli do danego pomieszczenia.
- Super.

- Te są brzydkie!- denerwowałam się na Kamila, który chciał do kuchni wybrać okropne brązowe kafle.
- Nie są brzydkie. Są dużo ładniejsze od tamtych białych!
- Nie prawda. Albo bierzemy te beżowe albo jedziemy szukać gdzieś indziej.
- Pojedziemy jeszcze do Castoramy. Chodź na panele zobaczymy.- Tutaj akurat się zgadzaliśmy ze wszystkim. Zawołaliśmy Pana z obsługi, aby złożyć zamówienie.
- Zamówienie będzie w piątek do godziny 12. Koszt transportu wynosić będzie około 100 zł.
- A dałoby radę zrobić tak, zeby wszystkie nasze dzisiejsze zamówienia były jednym kursem? Bo kupiliśmy jeszcze kafle i idziemy na farby popatrzeć.
- Oczywiście bez problemu.

Wybraliśmy farby na całe mieszkanie, panele i kafle, jakoś doszliśmy do porozumienia. Kamil po drodze zadzwonil do kierownika budowy.
- Troche nam to psuje nasz harmonogram, no, ale zaczniemy robić elewacje domu.
- Dobra. To do zobaczenia.
- Do widzenia.

- Super, już się nie mogę doczekać sierpnia.
- Ja też.- uśmiechnęłam się do męża i pocałowałam.
- Prowadzę.- tylko się wyszczerzyłam i nic nie powiedziałam.


HAPPY!
  • awatar Nela18: najgorsza robota, ja nie noszę wybierać takich rzeczy bo w sklepie zawsze wygląda inaczej, przynajmniej tak mi się zdaje.
  • awatar megi94: rewelacja, nic tylko czekać na przeprowadzkę;)
  • awatar KrakowskaGóralka: Gratulacje i super :) Nie ma to jak urządzać swoje :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
- Jak będziesz się tak guzdrać to nie zdążymy na samolot!- Kamil krzyczał na mnie na całe mieszkanie, stał już z małym przy drzwiach i czekali aż wyjdę z toalety. Mieliśmy się spotkać z Martyną na lotnisku. Ona dzieci zostawiała z Damianem i leciała z nami odpocząć.
- O jezu jak tu cudnie!- zachwalałam każdy zakątek wyspy, chociaż droga nie należała do najszybszych i najłatwiejszych.

Bawiliśmy sie świetnie, były imprezy, soczki- bo alkoholu nie mogę, mnóstwo przystojnych facetów, raj na ziemi! Powrót też był długi i męczący, stwierdziliśmy, że kiedyś tam wrócimy ;D

- O czym myślisz?- spytałam Martyny, siedziała z drinkiem na plaży i patrzyła na ognisko. Wokół było słychać szum fal i szelest liści na drzewach.
- O życiu. Wiesz, chciałabym znaleźć prawdziwego faceta, takiego, który prawdziwie pokocha mnie i dzieciaki, nie bedzie mnie zdradzal, bedzie w domu czesto. I w ogóle, wiesz?
- Wiem, trafiłaś juz na takiego faceta, ale zszedł na złą droge.
- Wiem, wiem.
- Jeszcze sobie znajdziesz odpowiedniego faceta, jestes mloda i sliczna.
- Wracany? Kamil pewnie się niepokoi.
- Jasne.

Wypoczęłam za wszystkie czasy!!! )
  • awatar Nela18: Świetnie że wypoczęłaś, chętnie bym się z Tobą zabrała :D
  • awatar KrakowskaGóralka: Ale bym teraz poleżała na plaży a nie siedziała w pracy w deszczowym Krakowie. Taaaaak zazdroszczę :D
  • awatar Gość: oo tak! odpoczynek wam się należał :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Pozdrowienia z pięknej wyspy Bali
u nas cud, miód i orzeszki aktualnie jest u nas jakos 3-4 w nocy a ja już nie śpię, bo młody się kręci, udało mi sie złapac neta więc piszę, mam nadzieję, że wpis się doda

Jest cudownie, uroczo, wyspa jest przepiękna, widoczki miód malina. Wczoraj poszlyśmy z Martyną na imprezę a Kamil został z malym, hihihi ale się wybawiłyśmy
A ile tu przystojnych facetów!! Raj na ziemi





zdj. z neta. buziaczki
 

 
Jak stałam tak padłam na kanapę. Byłam strasznie zmęczona, zrobiłam obiad i usiadłam przed tv. Młody spał, więc odpoczywałam.
- Hej, robiłaś jakiś obiad?- spytał mąż po powrocie z pracy.
- Gołąbki na kuchence.
- Zwykłe czy bez zawijania?
- Zwykłe.
- A sosu nie ma?
- Obok w garnku.
- A byłaś na zakupach?
- Nie byłam.- zaczęło sie już we mnie gotować.
- Dlaczego?
- Bo mi się nie chciało, sam nie możesz pójść?
- Mogę.
- To idź.
- A robiłas jakieś pranie?
- Nie robiłam.
- A zrobisz? Potrzebuje koszule na jutro.
- Tam jest łazienka, w której jest pralka. Wrzucasz koszule do pralki, wlewasz płyn, dodajesz proszku, naciskasz przycisk i się pierze. Czy wszystko ja musze robić sama w tym domu? Posprzatam, źle, zrobie obiad- źle bo byś zjadł coś innego, nie zrobie prania jeszcze gozej. No szlag mnie kiedyś trafi, też pracuje tak jak i ty i chciałabym chociaz godzinę dziennie poleżeć dupą do góry i odpocząc a nie ciągle zapieprzać, zebyś ty mógł sobie pograć na laptopie i mieć wszystko w dupie.
- Masz rację, za dużo wymagam od ciebie.
- Halo?- odebrałam telefon od Martyny.
- Lody? KFC? Muszę się komuś wyżalić. Jestem w Magnolii.
- Bede za pół godziny.- rozłączyłam się.- Cieszę się, że to rozumiesz, wychodze z Martyną, zajmij sie małym, zaraz powinien wstać.
- O której wrócisz?
- Nie wiem. Jak odpoczne.

Zjadłam, poplotkawałam, odpoczęłam i wróciłam do domu. Wszędzie było milion zabawek a chłopaki spali w najlepsze. Przeniosłam dziecko do łóżeczka i obudziłam Kamila.
- O Kochanie jesteś.
- Jestem, nie zapomnij tego sprzątnąć. - oczywiście nie posprzątał, znowu to ja musiałam to zrobić.
- Przepraszam.- pocałował mnie w policzek rano przy śniadaniu.
- Spoko. Znowu ja musiałam posprzątac bo ty sie polozyłeś z laptopem i zasnąłeś. A tyle się nagadałam na ten temat i nic nie dotarło.
- Ale pomyśl sobie, że za dwa dni lecimy na Bali.
- W dupie mam te twoje Bali, nigdzie mi sie nie chce jechać tak mnie wkurzasz. Wychodze do pracy. Skoro masz wolne to zrób coś w tym domu bo jak wróce i zobacze, ze znow jest syf a ty siedzisz na komputerze to polecisz sobie sam.
- Ale jestes niedobra.
- To sobie zmień!

-Znowu Pani? Czego pani ode mnie chce?!- odwróciłam się do "teściowej".
- Chciałam się dowiedzieć czy Kamil coś zadecydował.
- Zgłosił panią do mopsu, od nas pieniedzy pani nie dostanie.
- Jak to do MOPSU?! Co wyście zrobili?! - wrzeszczała zła.
- Coś nie tak? MOPS może pani przydzielac jedzenie, opłacić obiady, opał na zime przydzielić.
- Spieprzyliście wszystko! Jeszcze mnie popamiętacie!!
  • awatar Najdroższa sercu Alicja: O matko, czemu dopiero teraz odkryłam Twój blog?? Bardzo, ale to bardzo mi się podoba :)
  • awatar Gość: @Blonde Angel: wiesz jak kiedys zostawilam Kamila, a potem wróciłam to w mieszkaniu bylo milion kartonow po pizzy, opakowania po KFC,MC, pelno butelek... masakra ;/
  • awatar Blonde Angel: @Klara.: SAMO się nie robi NIC. a WSZYSTKO to MY robimy, czyli kobiety. ja nie wiem, oni by po brudnym chodzili a naczynia kupowali nowe co tydzien chyba. leniwce.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
- O tej porze dzwonek do drzwi?- zdziwiłam sie bardzo, była prawie 22. Wstałam i otworzyłam drzwi.
- Słucham.
- Witaj Klara.
- Znamy się?
- Jestem mamą Kamila-zszokowana nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ale co pani tu robi do tego o tej godzinie?
- Przyszłam prosić was o pomoc, mój facet pojechał na nockę, więc dopiero teraz mam czas, żeby was odwiedzić.
- Pani żartuje tak? Kamil!- zawołałam męża.
- Co tu robisz? Klara idź do sypialni.
- Ale..
- No idź.- popatrzył na mnie wściekły, miałam ochotę go zabić. Z sypialni słyszałam wrzaski, modliłam się, żeby sąsiedzi nie zadzwonili po policję. Przyszedł po 10 minutach.
- I co?
- Kasę chciała, myśli, że jak wsadziła mnie do pierdla a potem oczerniała o wszystko przy całej rodzinie to jej wybacze jak tylko przyleci.
- Może jednak powinniśmy jej pomóc, co? Widziałeś, że ma siniaki, ten facet pewnie ją bije.
- I dobrze, teraz wie jak to jest.
- Kamil, no coś ty, nie mów tak, to jednak twoja mama.
- Tak, ta sama, która wsadziła mnie do więzienia, ta sama, która obwiniała mnie o kalectwo Sylwii i ta sama, która wyśmiewała się ze mnie razem z moim bratem i ta, która włamala się nam do domu.- był nieźle wkurzony.
- No wiem, ale ona naprawdę potrzebuje pomocy.
- Zgłoszę ją do MOPSU, może dostanie jakąś pomoc, ale ja nie mam zamiaru jej pomogać.- poszlismy wkurzeni spać. Następnego dnia widziałam ja pod blokiem, obserwowała nas uważnie. Widziałam, ze szła za nami na tramwaj. Potem widziałam ja u opiekunki naszego syna. Łaziła za mną cały dzień. W końcu zadzwoniłam do Kamila.
- Mąż, twoja mama cały dzień za mną łazi, jeszcze troche i zaczne sie bać, bo mnie przeraża.
- Gdzie jestes?
- Wychodze z pracy i jadę po małego do opiekunki.
- To czekaj na mnie u Anki, bede za 15 minut i razem pojedziemy do domu.
- Okej.

Czekała na nas pod domem.
- Czemu pani za mną cały dzien chodzi?- nie wytrzymałam i jej zapytałam.
- Możesz mi mówic mamo, w koncu jesteśmy rodziną.
- Raczej nie skorzystam. Więc?
- Chcialam wnuka zobaczyć.
- Ale on ze mna nie byl w pracy, w tramwaju, na rynku.
- Wiem. Pomóżcie mi proszę.
  • awatar Nela18: Ja bym nie pomogła, bo jak dasz palec to weźmie rękę. Trudno, każdy podejmuje swoje decyzje, ona podjęła kilka kiepskich to ma co chciała.
  • awatar Blonde Angel: nie wiem za co jej pomagac niby. a to chodzenie za wami to nie prosba o pomoc, raczej straszenie...
  • awatar Kalinaaa: Nie dziwię się, że Kamil tak reaguje. Zwłaszcza, że jeśli jej pomoże i da jej kasę, to będzie wracała jak bumerang. Może MOPS to jednak dobre rozwiązanie. Chociaż oni nie wiele mogą pomóc jak ktoś od nich pomocy nie chce. Nie fajna sytuacja.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
- No rozumiesz- tłumaczyłam Danielowi stojąc za barem, on latał ze ścierką i wycierał stoliki.
- No właśnie nie bardzo. Jak chcesz odejść to czemu mu tego wprost nie powiesz?
- Nie wiem jak.Wkurzy się i to bardzo. Nie chce z nim tracić kontaktu, bo to mój przyjaciel, ale też chce dobrze dla Martyny.
- Myślę, że Damian zrozumie. Teraz dziecko jest najważniejsze. On wie, że musisz sie oszczędzać, dwie ciąże straciłaś, zrozumie.
- Myślisz?
- Tak.
- Pogadam z nim jak przyjdzie.

- Klara do biura! W tej chwili!- zagrzmiał na mnie Damian ledwo zamykając za sobą drzwi wejściowe.
- Co się stało?
- Co to jest?!- rzucił na biurko faktury.
- Faktury?- nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Nie zapłacone faktury! Terminy dawno minęły!- darł się na mnie z 5 minut, potem nie wytrzymałam i to ja zaczęłam krzyczeć na niego.
- Ty jesteś ślepy, głupi czy głuchy? Nie zobaczysz dokładnie tylko wydzierasz się na mnie jak ten pierdolony mupet z MupetShow. Przejrzyj na oczy debilu. Co to jest?- wskazałam mu napis na fakturze? Nazwa firmy a to? WZ. Zawsze bierzemy na wuzetke i potem na koniec miesiąca przesyłają jedną zbiorczą fakturę którą płacę! Jesteś tak niedoinformowany, że nie wiesz? Robie tak od 4 lat, odkad u ciebie pracuje a ty co? Wyżywasz się na mnie bo bierzecie z Martyną rozwód? Trzeba było jej nie zdradzać na prawo i lewo to by dalej było dobrze!- wygarniałam mu co mi leży na sercu dobre 15 minut.- Na koniec, od pierwszego marca mnie tu nie ma, idę na chorobowe te ciążowe czy jak to się tam zwie, potem na rok macierzyńskiego i po macierzyńskim już nie wracam, takze szukaj sobie nowej osoby na której bedziesz wydzierał gębę.
- Przepraszam.
- W dupie mam twoje przeprosiny. Jesteś nienormalny. Idź sie zapisz do psychologa może on ci pomoże. Wychodzę.- wyszłam z biura, przeszłam przez salę i wyszłam na zewnątrz. Rozpłakałam się. Z bezsilności i natłoku spraw. Dojechalam do domu i położyłam się spać. Zapomniałam o obiedzie, zapomniałam odebrać dziecko od niani, zapomniałam, ze Kamil ma w pracy wazny projekt i go nie ma w domu do 22. Zapomniałam, że mam iść do wujka do szpitala, bo to jego ostatnie dni, zapomniałam o wszystkim innym ważnym. Mialam pomóc Martynie przy dzieciakach, miałam zając się synem.
- Pani Kasiu bardzo panią przepraszam, już jade po małego.- dzwoniłam w pośpiechu o 19 do nianiu.
- Nie szkodzi. Czekam.
- Naprawdę bardzo przepraszam, miałam strasznie ciężki dzien. Tu są pieniążki za cały miesiąc i jeszcze za te dzisiejsze dodatkowe godziny i premia.- tłumaczyłam się u niej w mieszkaniu.
- Premia?- zdziwiła się.
- Chciałabym to jakoś pani wynagrodzić, na bank miała pani inne sprawy.
- To niepotrzebne.
- Bez przesady. To co? Do jutra? Obiecuje, że się nie spóźnie. Bedę o 16.
- Dobrze. Do widzenia.
Po odbiorze małego szybko do szpitala, pogadałam chwile z Martyną, zabrałam wszystkie dzieciaki do siebie. Po drodze szybko do piekarni po świeże bułki dla dzieci, potem do sklepu po jakąs wedline i serek. Kąpiel dzieciaków, kolacja, bajki i spanie. 5 minut później wrócił Kamil.
- Czemu dzieci śpią na podłodze w salonie?
- Bo im tak wygodnie.- wtuliłam się w niego i rozpłakałam. Opowiedziałam mu o całym dniu. Głaskał mnie po głowie jak małe dziecko, zasnełam na stojąco na jego ramieniu. Rano obudziłam się o 7. Miałam nastawiony budzik. Kamil musiał o to zadbać. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do kuchni. Siedziała tam Martyna z Marcelem na kolanach. Widziałam jej wzrok.
- To już?- spytałam.
- Zmarł o 4 rano.- zaczęły jej łzy płynąć z oczu.
- Przykro mi kochanie, przepraszam, że mnie nie było, wiem, że ci obiecałam.- przytuliłam ją.
- Mama była ze mną. Muszę załatwic wszystko.
- Pomogę Ci.
- O 9 mam być bo kartę zgonu, potem możemy iść do USC, potem do taty pracy, do ubezpieczalni, zamówić pogrzeb u księdza a potem do firmy co się zajmuje pogrzebami.
- Dobrze, co tylko chcesz. Poprosze Kamila i tatę to się zajmą dziećmi.
- Twój tato tez był w szpitalu, ale jakoś łagodniej to zniósł.
- Na pewno. Chodź pod prysznic. Dam ci ciuchy.
  • awatar Gość: haloooo!!! Gdzie jesteście?!!! ;))
  • awatar Nela18: Wyrazy współczucia. Bardzo mi przykro. Uważaj na siebie :*
  • awatar Blonde Angel: trzymajcie się z Martyną, wyrazy współczucia. uważaj na maleństwo w brzuchu, kazdy Twoj stres się odbija.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
- Co sie z Wami wszystkimi dzieje?- spytałam Oliwii. Byłam już nieźle wkurzona.
- Nie rozumiem.
- Ty z Dawidem ciągle się kłócicie, Damian z Martyną biorą rozwód, Michał od dwóch miesięcy się nie odzywa, nie daje znaku życia, nie odbiera telefonów, drzwi nie otwiera. No ja Was nie rozumiem.
- Myślę, że to wszystko za szybko było.
- Co za szybko?
- Ślub, ciąże, mieszkanie razem. Gdybym mogła cofnąć czas to inaczej by to wszystko wyglądało.
- Jak?
- Byłby czas na dotarcie się, potem ślub, dziecko. Trwało by to wszystko przynajmniej z 5 lat a nie półtora roku.
- Żałujesz?
- Żałuje ślubu, dzieci kocham najbardziej na świecie, wszystko bym dla nich zrobiła, no, ale ze ślubem to moglibyśmy poczekać. Martyna pewnie też żałuje.
- Teraz pewnie tak.
- A ty?
- Nie, mam super męża, dziecko, uwielbiam ich.
- Cieszę się, ze chociaż tobie się udało.
- Ja też.- uśmiechnęłam się.

- Nie wyjadaj mi!- walnęłam Kamila po rękach.
- No co?- zrobił zdziwioną minę.
- Jajco, zrób sobie. To moja jajecznica. I moje pomarańcze! No weź.- patrzyłam na niego z chęcią mordu w oczach.
- Nie to nie.- wystawił mi język.- Będę głodny i nie będę mógł zasnąć, a jak zasne to będzie mnie gonił potwór Mały Głód, zobaczysz i będę płakał.
- Hahahaha.- wyśmiałam go.- Jesteś gorszy niż nasze dziecko gdy jest głodne.
-Małpa.
- Chcesz banana?- wyśmiałam go.
- No wiesz co, ja tu mówie o moim żołądku a ty się nabijasz.
- Masz.- przysunęłam do niego talerz.- Jedz synku, mamusia Ci jeszcze zrobi, dobrze?- pogłaskałam go po głowie jak naszego syna
- Nie nabijaj się ze mnie.
- Nie nabijam.

- Jak się czujesz?- Kamil martwił się o mnie.
- W miarę, wzięłam no-spe, zaraz powinno mi przejść.
- Może jednak pojedziemy na Izbę przyjęć?
- Nie, daj spokój. Nic mi nie będzie.
- Jesteś pewna?
- Tak. To tylko brzuch mnie boli, nie martw sie.
  • awatar Blonde Angel: wiesz, zbyt szybki slub bywa nawet po 2 latach znajomosci :) zupelnie inaczej sie ludzie zachowuja jak sie widza raz dziennie, a inaczej 24 na dobe, a juz kompletna zmiana jest przy dzieciach...
  • awatar Klara.: @Nela18: spoko, bede w Krakowie to wpadne i Ci usmaże :D
  • awatar Nela18: To częsty problem par, zbyt szybki ślub, kilka par które znam też pobrało śluby za szybko a teraz się rozwodzi warto znać kogoś za kogo się wychodzi. Narobiłaś mi ochoty na jejecznicę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
- Kochanie.- przytuliłam się do Kamila i zapaliłam nocną lampkę.
- Hym?
- Mamy lody w domu?- popatrzyłam na niego.
- Raczej nie.
- A kiedy będziemy mieć?- pukałam go paznokciem w ramię.
- Rano.
- Nie da się teraz?- przytuliłam się jak mała dziewczynka.
- Serio? Jest pierwsza w nocy.
- No wiem, ale tak bym zjadła lody z owocami. Misiu. Kochanie. No proszę.
- Eh.- wstał i się ubrał, wrócił po pół godzinie z lodami.
- A owoce?- zrobiłam smutna minkę.
- Nie było owoców, masz lody owocowe.
- A mamy ogórki?
- Słucham?
- Żartowałam. Idź już spać. Dziękuje kochanie.
- Nie ma za co.- położył sie zaraz spac a ja wcinałam pudełko lodow.
- Boże święty, z babami, teraz ma zachcianki a co dopiero później.- powiedział jakby sam do siebie, ale tak żebym słyszała. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
Rano żałowałam tych lodów, ale w nocy były taaaakie pyszne
- Co dziś robisz?- spytał mnie mąż przy śniadaniu.
- Do 13 jestem w pracy, potem idę z Martyną do szpitala, a kolo 16 jedziemy do galerii, Martyna chciala kupić sobie jakieś spodnie. A co?
- Pytam. Ja dziś dopiero koło 20 będę.
- Okej.

Wujek nie wygladał najlepiej. Mama Martyny siedziała przy nim całymi dniami. Co chwile tracił świadomość, miał już przerzuty na inne narządy. Ostatnie kilka dni leżał, nie otwierał oczu, był bardzo słaby.
- Tak bardzo sie boję.- Martyna mnie przytuliła i chlipała w ramię.
- Ja też, nie bede cie pocieszac, ze tata wyzdrowieje, bo sama widzisz, ze to jego ostatnie dni.
- Ciesze sie, ze poznał wnuki. Ale tak bardzo sie teraz meczy, mimo, ze juz nie mowi to widze, ze jest mu zle.
- Przykro mi kochanie, naprawdę.
- Wiem, dziękuje, że jesteś. Tylko Ty mi zostałaś i mama.
- Kocham cię. Pamiętaj.- przytuliłam ją bardzo mocno, po chwili wyszłyśmy ze szpitala.
  • awatar Nela18: @Klara.: Wiem, ale da się przetrwać z dobrymi przyjaciółmi, a takich ma.
  • awatar Klara.: @Nela18: poki co tylko tyle moge zrobić, gorzej bedzie jak wujek umrze, bo Martyna kompletnie sie zalamie. @Kalinaaa: ach te zachcianki :D @KrakowskaGóralka: dokładnie, ma dla kogo żyć ;) @megi94: rozpieszcza i to bardzo ;)
  • awatar Nela18: Dobrze że dla niej jesteś to najważniejsze, wiem jak trudne jest w takich chwilach wspieranie ale to jedyne co mozesz dla niej zrobić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Podgląd wpisu »
tylkomojeszczescie

Wpis tylko dla właściciela minibloga
Klara.: - Ja jem tak: rano śniadanie koło 8: dwie kromki chleba pełnoziarnistego z sałatą, szynka i pomidorem. potem kolo 11 jakiś owoc. 13-14 obiad lekkostrawny, 17 dwie kromki chleba podobnie jak na śniadanie i kolo 19.30 na kolacje jogurt, kromkę chleba.- Usłyszałam rozmowę jednej z naszych klientek z drugą. Akurat stałam za barem.
- A co pijesz w ciągu dnia?
- Tylko wodę niegazowaną.
- Nie masz czasem ochoty na coś słodkiego?
- Mam, ale się powstrzymuje, wiesz, jak teraz jestem w ciąży to nie chce wyglądać jak wieloryb. Przytyć 15 kg i sie toczyć.- nie mogłam tego słuchać, musiałam sie wtrącić.
- Przepraszam, że się wtrącam, ale nie ma pani racji. Ja już mam jedno dziecko, teraz drugi raz jestem w ciąży i się nie zgodzę z tym jak pani je.
- Tak, a to dlaczego?
- Rozumiem, że chce pani jeść zdrowo, ale bez przesady. To jest ciąża, można sobie na wszystko pozwolić. Ale nie tak, ze tylko zdrowe jedzenie w takich ilościach jak je pani.
- Nadal nie rozumiem.
- To pani pierwsza ciąża?
- Tak.
- Opowiem na swoim przykładzie. W ciąży z synem jadłam tak samo jak pani, potem na usg się okazało, że dziecko ma zbyt mały obwód brzuszka, nie rozwija sie prawidłowo co do tygodnia ciąży. Lekarz kazał mi nadrabiać kilogramy, aby dziecku wzrósł obwód brzuszka i nadrobił te tygodnie ciąży. Wie pani, jak ja sie wtedy przestraszyłam? Dla zdrowia dziecka zrobi się wszystko. A i tak urodziłam 3 tygodnie przed terminem. No chyba, że ma pani cukrzyce ciążową i dlatego stosuje pani dietę.
- Nie, nie mam cukrzycy.
- Zrobi pani jak uważa, ale ja bym jadła normalnie i czasem bym sobie pozwoliła na sok z kartonu czy batona, bądź jakiegoś fast fooda. Zaraz po porodzie zejdzie z pani z 8 kg. Dziecko 3-4 kg do tego łożysko, krew, woda. I zostanie tylko troszeczkę tłuszczyku. Ale pani to taka chudzinka, ze nic nie będzie widać. Ja wiem, moze i sobie pani teraz myśli, ze jestem glupia i nie powinnam sie wtrącać, ale jak widze, ze matki sie glodza bo nie chca przytyc to mnie szlag trafia.
- Ma pani rację. Nie chciałabym wyglądać jak wieloryb.
- Gwarantuje, że nie będzie pani. Nawet jak zostaną te kilogramy to przy karmieniu piersia wszystko zejdzie, a po połogu można zacząć ćwiczyć, oczywiście w miare racjonalnie.
- Dziękuje. Przmówiła mi pani do rozsądku.
- Zrobi pani jak uważa.
- Klara, możesz na moment?- zawołał mnie Damian.
- Ładne imię.
- Dziekuje i przepraszam.

- co jest?
- Nie wtrącaj się w życie prywatne klientów.
- Wcale sie nie wtrącam, opowiedziałam jej jak było u mnie i tyle.
- Słyszałem.
- Słuchaj sobie co chcesz. Nie bede z toba gadac. Rozstałeś sie z Martyną z własnej, pieprzonej głupoty, więc nie warcz na mnie, bo sie zrobiłeś mocno pojebany.
- W dupie mam twoje pieprzone mysli. Weź się do pracy, a nie dyskutujesz z klientami o dupie marynie.
- A ty co? Na mózg ci padło?! Idź sobie walnij sete może ci się polepszy.- rzuciłam w niego ścierką i wyszłam z zaplecza.
  • awatar Nela18: Może skumała faktycznie, ja też tak mam że czasem się wtrącam mimo, że teoretycznie nie powinnam. :D Pewne rzeczy są silniejsze ode mnie :D Też się przyczepił i wyładowuje. Niech spada!
  • awatar KrakowskaGóralka: Jak dla mnie dobrze zrobiłaś rozmawiając z nią. Czasami trzeba zareagować, a to w żaden sposób nie było niegrzeczne z Twojej strony. A Damianowi już odbijać zaczyna.
  • awatar megi94: Przeraża mnie to, jak kobieta zamiast o dziecku myśli o swoich kilku kg więcej, a później jak się dziecko źle rozwija to jest wielki płacz i lament, mimo, że sama do tego doprowadza. Jeść zdrowo to jedno, a mieć obsesję na punkcie własnej sylwetki to drugie, szkoda ze ludzie często to mylą. A co do Damiana, to sorry ale wychodzi z jego "typowy" facet w najgorszym wydaniu: sam narozrabiał a teraz szuka kozła ofiarnego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Śmiałam się jak nienormalna z żartów Dawida. Przyszli do nas z Oliwią i dzieciakami. Dawno się nie widzieliśmy, więc zrobilo nam się bardzo miło, że nas odwiedzili.
- No, a tak w ogóle to chciałem wam powiedzieć, że się wyprowadzamy od rodziców. Znalazłem super płatną pracę, damy radę ze wszystkim.
- Naprawdę? Super, bardzo się cieszę. Fajnie, że bęzdiecie mieszkać na swoim i ze rodzice nie będą się wtracać.
- Super, co nie?- Oliwia zapaliła sie do organizacji jeszcze ich niewynajętego mieszkania.
- A ile kosztuje kupno? Nie lepiej kupić?
- Koleś chce prawie 400 tys. nie stać nas to.
- Dużo. No, ale wynajmiecie to przynajmniej rodzice nie beda wam ględzić nad uchem.
- Dokładnie.

- No, w końcu jesteś.- ucieszyłam sie na widok Martyny.
- Co tam? co to za alarm?
- Nic, chciałam tylko pogadac. Co u rodziców?
- Mama super, bardzo mi pomaga. Tata też, ale wiesz, jego choroba badzo szybko postępuje, nie ma siły.
- Jest aż tak źle?
- Bardzo. Lekarze nie dają mu już szans na przeżycie.
- Przykro mi. Damian się odzywał?
- Tak, dzwoni codziennie. Odwiedza też dzieciaki. Mama najlepiej by chciała żebym do niego wróciła, ale ja sama nie wiem co o tym myśleć. Widzę, ze sie stara, ale to nie jest to co wcześniej.
- Zrobisz jak uważasz, ja wam się nie będę wtrącać.
- Dzięki. A co u Michała? Już z miesiąc nie dawał znaku życia.
- Nie wiem, do mnie też się nie odzywa. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na smsy. Nawet na fejsie go nie widze. Byłam u niego w mieszkaniu to nawet nie otworzył, a wiem, ze był w środku, bo słyszałam głosy i jak telefon jego dzwonił.
- Dziwne.
- Bardzo.

- Kochanie.- szturchnęłam Kamila aby się obudził.
- Hym?
- Co robimy w wakacje? Moglibyśmy sie gdzieś wybrać jakoś na początku lipca.
- Nie wiem. A gdzie chcesz jechać?
- Na Bali.
- Słucham? Na Bali to się jeździ w zimowe miesiące a nie letnie.
- To w marcu.
- Teraz w marcu?
- Nom.
- Spoko.
- Naprawdę?
- Nom. Popatrze zaraz w necie za biletami.
- Jesteś cudowny!
  • awatar Nela18: No ja jak Blonde co najwyżej strefa welness bo na wyjazd nie mam czasu. Nie wybaczyłabym i nie wróciłabym do takiego faceta, to jasny sygnał, że wybaczysz wszystko i dasz sobą poniewierać.
  • awatar Blonde Angel: aaaaj zazdroszcze wyjazdu! tak bym chciala w jakies cieple kraje :( ostatnio siedzac w jacuzzi wyobrazalam sobie ze to cieple morze a obok stoi piekna palma ;)
  • awatar KrakowskaGóralka: Gratuluję wyjazdu :) A za Martynę trzymam mocno kciuki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
- No ja pierdole, 3 godziny siedzę już w tej jebanej kolejce!- wkurzałam się coraz bardziej. Lekarz miał przyjmować na 10. Byłam parę minut po 9 a przede mna było już 7 osób! Co te baby nie mają co robić, tylko o 8 rano przychodzą do przychodni?! Do 10 przyszło jeszcze z 15 osób. Ogólnie weszłam po 13.
- Uspokój się kochanie. Nie możesz się denerwować.
- Jak mam sie nie denerwować?! Zaraz mi tyłek przyrośnie do krzesła.- zaczęłam chodzić po korytarzu. Chodziłam tak, aż w końcu nadeszła moja kolej.
- Dobrze, morfologia bardzo dobrze, cukier we krwi też, ale w moczu są bakterie, wykupi pani te leki i bedzie brala przez tydzień. No i kwas foliowy.
- Dobrze.
- Zapraszam na USG. Zobaczymy jak tam to nasze serduszko pracuje.- rozebrałam się i położyłam na łóżku. Lekarz mierzył, wazył, sprawdzał z każdej strony.
- Chce Pani posłuchać?
- Oczywiście.- uśmiechnęłam się.
- Proszę.- włączył dźwięk i usłyszałam najpiękniejszą melodię dla moich uszu.
- Czyli wszystko dobrze?
- Oczywiście, wszystko w porządku. Serduszko ładnie bije, chce pani zdjęcie?
- Tak.
- Dobrze, proszę się ubrać.

- Kochanie, wszystko w porzadku. Serduszko bije. - rzuciłam sie mężowi na szyję, w związku z tym, że to było usg dopochwowe to nie mógł wejść ze mną.
- Cudownie, bardzo się cieszę! )


Czemu moje notki zniknęły? Conajmniej ostatnie 3? I dlaczego nie mogę wejść na wasze blogi? ;/
  • awatar Nela18: Cieszę się, że z maluszkiem dobrze. Nie puszczam kciuków. :* Wpisy giną bo nikt z Pingera się niczym nie interesuje, to zakątek świata skazany na wyginięcie, a my tu się trzymamy jak ostatni uparci pasażerowie Titanica.
  • awatar megi94: @Klara.: ja tam ostatnio walczyłam kilka razy bo wpisów nie mogłam dodawać. Oni lubią podchodzić lekceważąco czasem więc musisz ich przycisnąć porządnie;)
  • awatar Klara.: @misia: początek września ;) @Folari: następnym razem chyba osiwieje, jak bede musiala tyle czekać. @megi94: napisałam, ale nie wiem czy coś to da, wpisów nadal nie widze. @KrakowskaGóralka: coś często "odwala" :D @Perfekcyjna niedoskonałość: ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›