• Wpisów: 240
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 20:50
  • Licznik odwiedzin: 53 960 / 2276 dni
 
tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Kochanie.- przytuliłam się do Kamila i zapaliłam nocną lampkę.
- Hym?
- Mamy lody w domu?- popatrzyłam na niego.
- Raczej nie.
- A kiedy będziemy mieć?- pukałam go paznokciem w ramię.
- Rano.
- Nie da się teraz?- przytuliłam się jak mała dziewczynka.
- Serio? Jest pierwsza w nocy.
- No wiem, ale tak bym zjadła lody z owocami. Misiu. Kochanie. No proszę.
- Eh.- wstał i się ubrał, wrócił po pół godzinie z  lodami.
- A owoce?- zrobiłam smutna minkę.
- Nie było owoców, masz lody owocowe.
- A mamy ogórki?
- Słucham?
- Żartowałam. Idź już spać. Dziękuje kochanie.
- Nie ma za co.- położył sie zaraz spac a ja wcinałam pudełko lodow.
- Boże święty,  z babami, teraz ma zachcianki a co dopiero później.- powiedział jakby sam do siebie, ale tak żebym słyszała. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
Rano żałowałam tych lodów, ale w nocy były taaaakie pyszne :D
- Co dziś robisz?- spytał mnie mąż przy śniadaniu.
- Do 13 jestem w pracy, potem idę z Martyną do szpitala, a kolo 16 jedziemy do galerii, Martyna chciala kupić sobie jakieś spodnie. A co?
- Pytam. Ja dziś dopiero koło 20 będę.
- Okej.

Wujek nie wygladał najlepiej. Mama Martyny siedziała przy nim całymi dniami. Co chwile tracił świadomość, miał już przerzuty na inne narządy. Ostatnie kilka dni leżał, nie otwierał oczu, był bardzo słaby.
- Tak bardzo sie boję.- Martyna mnie przytuliła i chlipała w ramię.
- Ja też, nie bede cie pocieszac, ze tata wyzdrowieje, bo sama widzisz, ze to jego ostatnie dni.
- Ciesze sie, ze poznał wnuki. Ale tak bardzo sie teraz meczy, mimo, ze juz nie mowi to widze, ze jest mu zle.
- Przykro mi kochanie, naprawdę.
- Wiem, dziękuje, że jesteś. Tylko Ty mi zostałaś i mama.
- Kocham cię. Pamiętaj.- przytuliłam ją bardzo mocno, po chwili wyszłyśmy ze szpitala.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków