• Wpisów: 240
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 20:50
  • Licznik odwiedzin: 53 960 / 2276 dni
 
tylkomojeszczescie
 
Klara.: - No rozumiesz- tłumaczyłam Danielowi stojąc za barem, on latał ze ścierką i wycierał stoliki.
- No właśnie nie bardzo. Jak chcesz odejść to czemu mu tego wprost nie powiesz?
- Nie wiem jak.Wkurzy się i to bardzo. Nie chce z nim tracić kontaktu, bo to mój przyjaciel, ale też chce dobrze dla Martyny.
- Myślę, że Damian zrozumie. Teraz dziecko jest najważniejsze. On wie, że musisz sie oszczędzać, dwie ciąże straciłaś, zrozumie.
- Myślisz?
- Tak.
- Pogadam z nim jak przyjdzie.

- Klara do biura! W tej chwili!- zagrzmiał na mnie Damian ledwo zamykając za sobą drzwi wejściowe.
- Co się stało?
- Co to jest?!- rzucił na biurko faktury.
- Faktury?- nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Nie zapłacone faktury! Terminy dawno minęły!- darł się na mnie z 5 minut, potem nie wytrzymałam i to ja zaczęłam krzyczeć na niego.
- Ty jesteś ślepy, głupi czy głuchy? Nie zobaczysz dokładnie tylko wydzierasz się na mnie jak ten pierdolony mupet z MupetShow. Przejrzyj na oczy debilu. Co to jest?- wskazałam mu napis na fakturze? Nazwa firmy a to? WZ. Zawsze bierzemy na wuzetke i potem na koniec miesiąca przesyłają jedną zbiorczą fakturę którą płacę! Jesteś tak niedoinformowany, że nie wiesz? Robie tak od 4 lat, odkad u ciebie pracuje a ty co? Wyżywasz się na mnie bo bierzecie z Martyną rozwód? Trzeba było jej nie zdradzać na prawo i lewo to by dalej było dobrze!- wygarniałam mu co mi leży na sercu dobre 15 minut.- Na koniec, od pierwszego marca mnie tu nie ma, idę na chorobowe te ciążowe czy jak to się tam zwie, potem na rok macierzyńskiego i po macierzyńskim już nie wracam, takze szukaj sobie nowej osoby na której bedziesz wydzierał gębę.
- Przepraszam.
- W dupie mam twoje przeprosiny. Jesteś nienormalny. Idź sie zapisz do psychologa może on ci pomoże. Wychodzę.- wyszłam z biura, przeszłam przez salę i wyszłam na zewnątrz. Rozpłakałam się. Z bezsilności  i natłoku spraw. Dojechalam do domu i położyłam się spać. Zapomniałam o obiedzie, zapomniałam odebrać dziecko od niani, zapomniałam, ze Kamil ma w pracy wazny projekt i go nie ma w domu do 22. Zapomniałam, że mam iść do wujka do szpitala, bo to jego ostatnie dni, zapomniałam o wszystkim innym ważnym. Mialam pomóc Martynie przy dzieciakach, miałam zając się synem.
- Pani Kasiu bardzo panią przepraszam, już jade po małego.- dzwoniłam w pośpiechu o 19 do nianiu.
- Nie szkodzi. Czekam.
- Naprawdę bardzo przepraszam, miałam strasznie ciężki dzien. Tu są pieniążki za cały miesiąc i jeszcze za te dzisiejsze dodatkowe godziny i premia.- tłumaczyłam się u niej  w mieszkaniu.
- Premia?- zdziwiła się.
- Chciałabym to jakoś pani wynagrodzić, na bank miała pani inne sprawy.
- To niepotrzebne.
- Bez przesady. To co? Do jutra? Obiecuje, że się nie spóźnie. Bedę o 16.
- Dobrze. Do widzenia.
Po odbiorze małego szybko do szpitala, pogadałam chwile z Martyną, zabrałam wszystkie dzieciaki do siebie. Po drodze szybko do piekarni po świeże bułki dla dzieci, potem do sklepu po jakąs wedline i serek. Kąpiel dzieciaków, kolacja, bajki i spanie. 5 minut później wrócił Kamil.
- Czemu dzieci śpią na podłodze w salonie?
- Bo im tak wygodnie.- wtuliłam się w niego i rozpłakałam. Opowiedziałam mu o całym dniu. Głaskał mnie po głowie jak małe dziecko, zasnełam na stojąco na jego ramieniu. Rano obudziłam się o 7. Miałam nastawiony budzik. Kamil musiał o to zadbać. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do kuchni. Siedziała tam Martyna z Marcelem na kolanach. Widziałam jej wzrok.
- To już?- spytałam.
- Zmarł o 4 rano.- zaczęły jej łzy płynąć z oczu.
- Przykro mi kochanie, przepraszam, że mnie nie było, wiem, że ci obiecałam.- przytuliłam ją.
- Mama była ze mną. Muszę załatwic wszystko.
- Pomogę Ci.
- O 9 mam być bo kartę zgonu, potem możemy iść do USC, potem do taty pracy, do ubezpieczalni, zamówić pogrzeb u księdza a potem do firmy co się zajmuje pogrzebami.
- Dobrze, co tylko chcesz. Poprosze Kamila i tatę to się zajmą dziećmi.
- Twój tato tez był w szpitalu, ale jakoś łagodniej to zniósł.
- Na pewno. Chodź pod prysznic. Dam ci ciuchy.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków